Czy warto pomagać innym?

Trójkąt Dramatyczny to taki rodzaj relacji, który polega na nieświadomym i naprzemiennym wchodzeniu w rolę Ofiary, Wybawiciela (Opiekuna) i Prześladowcy. Jest on przydatny w pracy z przypadkami uzależniających relacji międzyludzkich.

Poznajmy wybawcę

Wybawcą jest osoba, która „ratuje” drugą osobę od odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Żeby pomóc przejmujemy obowiązki drugiej osoby z obawy, że sobie z nimi nie poradzi. Z czasem denerwujemy się na nią, że zrobiliśmy coś za nią. Prowadzi to do poczucia wykorzystania i następnie poczucia winy. Wybawiamy innych za każdym razem, kiedy przejmujemy odpowiedzialność za innego człowieka – za jego myśli, uczucia, decyzje, zachowania, rozwój, powodzenie, problemy czy – ogólnie biorąc – za jego los. I chociaż robimy to w dobrej wierze, będąc przekonanym, że w ten sposób mu pomagamy to tak naprawdę robimy krzywdę sobie oraz partnerowi.

Wybawiając kogoś często postępujemy wbrew sobie:

  • robimy coś, co tak naprawdę jest wbrew nas samym
  • mówimy tak, kiedy myślimy nie
  • wyręczamy partnera z obowiązków, które sam powinien wykonać
  • pomagamy komuś, kto nas o to nie prosił – „zagłaskujemy kota na śmierć”
  • wychodzimy z większą inicjatywą niż to wskazane
  • ponosimy konsekwencje za czyny partnera oraz zrzucamy na swoje barki odpowiedzialność za jego życie
  • poprzez wyręczanie partnera wkładamy niewspółmiernie większy wysiłek w daną sprawę niż on

Wybawca chce uzdrowić swojego partnera i wierzy, że jest w stanie to zrobić. Zrobi dla niego dużo więcej niż powinien i do tego swoim własnym kosztem. Będzie nam się wydawać, że lepiej coś załatwimy niż nasz partner. Dzięki temu czujemy się potrzebni. Kiedy postępujemy w ten sposób możemy z czasem czuć się skrępowani i zakłopotani. Z czasem czuć będziemy też irytację i złość, kiedy dotrze do nas, że partner wykorzystuje nasza dobroć. Ofiary potrafią w rzeczywistości całkiem nieźle sobie radzić, tyle że my im nie dajemy takiej szansy i możliwości.

Cienka granica między wybawianiem a pomaganiem

Prawdziwa pomoc to taka sytuacja kiedy nasze wsparcie dla drugiego człowieka jest naprawdę potrzebne, a my chcemy go udzielić. To naturalne, że powinniśmy pomagać swoim bliskim w ich problemach. Oparcie emocjonalne w drugiej osobie to element zdrowej relacji między ludźmi. Kiedy pomagamy wciąż pamiętamy, że pomimo wszystko to problem partnera, a nie nasz. Od jakości jego rozwiązania nie uzależniamy naszej samooceny. Nie czujemy się też bardziej odpowiedzialni od partnera za rozwiązanie jego trudnej sytuacji. Zdrowe pomaganie to pozytywna i wskazana reakcja w związku.

Ratuj z głową

Kiedy już uratujemy naszą ofiarę z niedoli, musimy się nieuchronnie znaleźć w „drugim kącie” trójkąta, którym jest prześladowanie. Czujemy wtedy niechęć i złość wobec osoby, której tak bezinteresownie „pomagaliśmy”. Wynika to z tego, że tak naprawdę zrobiliśmy coś, czego nie chcieliśmy robić. Zaniedbaliśmy własne potrzeby robiąc coś co nie było naszym obowiązkiem. Osoba, dla której tak się poświeciliśmy nie okazuje nam wdzięczności oraz nie docenia naszego poświęcenia. Nie zachowuje się wobec nas tak jak tego oczekiwaliśmy. Nie słucha naszych dobrych rad, robi wszystko po swojemu i nie tak jak według nas powinna. Negatywne emocje narastają, a my zaczynamy przestawać być dobrym wybawcą.

Partner dostrzega, że zaczyna w nas rosnąć frustracja. Czasami staramy się ją ukryć. Czasami wybuchamy niepohamowanym gniewem. Ale bez względu na to, czy okazujemy, czy też skrywamy zdenerwowanie i urazę, nie czujemy się dobrze z samym sobą. Partner wyczuwa zmianę naszego nastroju. Teraz nadchodzi jego kolej – z prześladowanego staje się prześladowcą. Zazwyczaj jest to reakcja na przejmowanie przez nas odpowiedzialności za partnera, bowiem nasze zachowanie świadczy, pośrednio lub bezpośrednio, o tym, że uważamy go za nieudolnego. Zmienia on swoją postawę wobec nas, bo wybuchamy gniewem oraz wypominamy mu jego nieudolność.

Kolejna zamiana roli

Nadchodzi wówczas czas na ostatnią rotację. Stajemy się ofiarą. Jest to nieuchronny rezultat wybawiania. Ogarnia nas wtedy poczucie bezradności, smutku i wstydu. Czujemy się poniżeni, zranieni i upokorzeni. Użalamy się nad sobą, bo znowu nas wykorzystano i niedoceniono. A my daliśmy w końcu partnerowi tyle dobroci. Tak bardzo staramy się pomagać ludziom, być dla nich dobrzy. Ale “opiekując” się innymi w opisany wyżej sposób, pozwalamy, by czynili nas swymi ofiarami. Ani wybawianie kogoś z opresji, ani zajmowanie się jego obowiązkami nie jest aktem miłości.

Postaw zdrową granicę

Trójkąt Dramatyczny jest trójkątem nienawiści – nie miłości. Podsyca on i podtrzymuje nasza nienawiść do samych siebie oraz przeszkadza w nawiązaniu zdrowych związków uczuciowych z innymi. Wiąże się on nieuchronnie z przejściem z roli Wybawcy w rolę Ofiary. Wielu z nas jest przekonanych, że wybawianie i ratowanie innych z różnorakich opresji jest zawsze dobrą inicjatywą dla drugiej osoby. Wielu z nas zwyczajnie nie wie, za co jesteśmy odpowiedzialni, a za co nie ponosimy żadnej odpowiedzialności – mówiąc prościej – na co mamy wpływ i co tak naprawdę jest “naszą sprawą”. Przestańmy wybawiać innych. Przestańmy pozwalać innym, aby nas wybawiali. Bierzmy odpowiedzialność za samych siebie oraz pozwólmy na to samo innym zamiast ich wyręczać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.