Młodzi gniewni czy młodzi samotni?

Samotność to jeden z problemów dręczących współczesną młodzież, a także dorosłych. Czym jest? Na to pytanie można odpowiedzieć w różnoraki sposób. Zapewne każdy dołożyłby od siebie kilka słów i tym samym definicja samotności rozrastałaby się w nieskończoność. Każdy z nas odczuwa czasami samotność, niekiedy jej poszukuje, ucieka w nią, by skryć się przed otaczającą go rzeczywistością. Bywa, że wybieramy samotność, poszukujemy chwili wytchnienia z dala od innych ludzi, od ruchliwego świata. Bywa jednak i tak, iż czujemy się samotni w tłumie, ktoś bliski nas nagle opuszcza, zostajemy odrzuceni. Czasami samotność atakuje nas znienacka i zupełnie bez powodu. Niejednokrotnie nie potrafimy sobie z nią poradzić, czasami wpadamy przy okazji w depresję, a nasze otoczenie całkowicie nas nie rozumie. Bywa też, że na samotność reagujemy złością. Ukrywamy się za nieprzyjaznym pancerzem i atakujemy innych, po to, by jakoś wykrzyczeć swoje przygnębienie, by pokazać, że potrzebujemy bliskości, pomocy. Można powiedzieć, że stajemy się młodymi gniewnymi, którzy nie potrafią okazać własnych uczuć, wyrazić swoich obaw i potrzeb, a przez to są postrzegani jako zdeprawowani, nieprzyjemni i antyspołeczni, niekoniecznie samotni…

Nie odsuwaj się od świata

Bywa tak, że sytuacje życiowe zmuszają nas do odsunięcia się na bok. Dążymy wtedy do ciszy, spokoju, samotności i czasami nie potrafimy wrócić po takiej „przerwie od życia” wrócić do dawnej wypełnionej obecnością innych osób egzystencji. Zdarza się także, że inni nie szukają z nami kontaktu, bo czują się urażeni naszym nagłym wycofaniem się. Ludzie zrywają relacje, rozluźniają, czasami przestają nas nagle akceptować i zwracać na nas uwagę. Nasza samotność przeraża innych, odstrasza, sprawia, że nie chcą mieć z nami do czynienia.

Co nam daje samotność?

Poza wspomnianymi już zmęczeniem, zniechęceniem innych do nas, rozluźnianiem się więzi z innymi, zrywaniem kontaktów, do skutków samotności możemy zaliczyć także możliwość wystąpienia zaburzeń depresyjnych, poczucie opuszczenia, osamotnienia, beznadziejności, zaniżenie oceny własnej wartości oraz brak aktywności społecznej.

Samotność rzadko przychodzi sama z siebie. Oczywiście melancholicy, pesymiści dobrze ją znają i bywa, że potrafią z nią żyć, nie rezygnując jednocześnie z aktywnego udzielania się w społeczeństwie, wypełniania codziennych obowiązków i zawierania coraz to nowszych znajomości. Być samotnym można także w tłumie, ale nie musi to oznaczać braku osób, które by było blisko, pocieszyły, zrozumiały. W takim przypadku samotność możemy rozumieć jako wyciszenie potrzebne do przemyślenia minionych wydarzeń, kontemplacji otaczającej nasz rzeczywistości oraz regeneracji własnych sił. Nie zawsze jednak chcemy samotności i nie zawsze sobie z nią radzimy. Stan i poczucie osamotnienia może wywoływać brak osób bliskich, nagłe rozstanie z kimś, kto był dla nas ważny, a może właśnie nadmiar obecności takich osób – które to skupiają się na sobie, wymagają od nas zrozumienia swoich problemów, ale same odtrącają nas jako osoby żyjące swoim życiem.

Na marginesie życia

Samotność może być także objawem braku zainteresowania ze strony bliskich, społeczeństwa, najbliższego otoczenia, brakiem kogoś, kto wysłucha, pocieszy i doradzi. Jesteśmy ludźmi i dążymy do zawierania znajomości, poznawania nowych znajomych oraz podtrzymywania więzi z nimi. Jeżeli brakuje w naszym życiu takich wydarzeń, zależności i relacji, czujemy się porzuceni, zostawieni ze wszystkimi problemami i zbyt mali, słabi wobec zmierzających przeciwko nam niebezpieczeństw. Wtedy też sami zaniżamy swoją wartość, samoocenę, nasze zadowolenie i zdolności opadają. Stajemy się bardziej podejrzliwi wobec innych osób, niepewni, lękliwi.

Samotność może powodować także nagła utrata miłości. Ukochana osoba nas krzywdzi, porzuca, zostawia. Czujemy się z dnia na dzień coraz gorzej, coraz mniej zauważalni, nieszczęśliwi, nie chcemy wchodzić w bliższe relacje z innymi. Do innych przyczyn należy także zaliczyć własny charakter osoby dotkniętej samotnością. Czasami jesteśmy zbyt dumni, zbyt wiele wymagamy od życia i innych, jesteśmy zazdrośni i oczekujemy, że wszystko będzie szło po naszej myśli, według naszych reguł. Sami więc powodujemy nagłe osamotnienie, oddalenie się rodziny, przyjaciół oraz znajomych z pracy, osiedla, szkoły.

Nie odrzucaj słabszych

Również osoby słabe, które przyznają się do swojej słabości, ciągle je wszystkim pokazują i głośno o tym mówią, oczekując pocieszenia, odpychają innych od siebie. To najprawdopodobniej działanie naturalnych, wrodzonych, jeszcze prehistorycznych cech, sprawia, iż słabi, zostają odrzuceni. Oczywiście czasy się sporo zmieniły, słabości psychiczne i fizyczne są przezwyciężane, ludzie pomagają sobie wzajemnie, m.in. po to, by nikt nie był samotny i każdy miał taką samą szanse na dobre życie. Gdy jednak pewnie „słabeusz” sam przyznaje się do własnego braku siły, głosi „na prawo i lewo”, opowiada co mu dolega, krzyczy, że jest sam, nikt go nie kocha, nikt go nie chce itp., tym samym pogarsza swoją sytuację i osiąga efekt odwrotny do zamierzonego – zamiast pocieszenia, dostaje opuszczenie.

Warto pamiętać, iż samotność może być połączona z innymi zaburzeniami, np. depresją, czy też może być konsekwencją trudnych wydarzeń życiowych. Należy jednak mieć pewność, że samotność ma swoje dobre strony i złe, ale można jej jakoś zaradzić.

Jak sobie poradzić?

Czasami sobie właśnie nie radzimy. Zamykamy się w sobie, popadamy w depresję i inne schorzenia. Bywa, że podupadamy także na zdrowiu, nie wychodzimy już z domu, nie utrzymujemy żadnych kontaktów, a dawni znajomi zaczynają się zastanawiać, gdzie teraz jesteśmy i co się z nami dzieje. Nagłe zainteresowania naszą osobą jest już niestety spóźnione, nie reagujemy, uciekamy od kontaktu i tłumaczeń. Boimy się troskliwości, prób nawiązania porozumienia. Taki stan, etap w samotności wymaga już specjalistycznej potrzeby, a także stałej bliskości innych.

Jak jednak radzimy sobie z samotnością, gdy jeszcze nie wpadliśmy w depresję i nie pogrążyliśmy się całkiem w swoim wewnętrznym świecie? Czasami piszemy posty na formach, zamieszczamy wpisy na blogach, dodajemy wyszukane wcześniej w sieci depresyjne obrazki, smutne zdjęcia, przygnębiające teksty piosenek, czy wiersze. Zdarza się, iż szukamy kontaktu tylko internetowego z ludźmi myślącymi podobnie, ale nie po to, by znaleźć pocieszenie, a tylko wyrazić swój głęboki żal i podjąć licytację „komu gorzej”. Zdarza się, że pisujemy w ukryciu „do szuflady”, płaczemy przy smutnych utworach muzycznych, oglądamy same melodramaty i wszędzie szukamy odniesień do własnej krzywdy, beznadziejności i poczucia bezsensu.

Jestem samotny, nie złośliwy

Często ukrywamy swoją samotność za codziennymi złośliwościami. Jesteśmy nerwowi, agresywni, szybko wybuchamy i zawsze wyładowujemy część swojej frustracji na bardzo często niewinnych osobach. Jesteśmy tzw. „młodymi gniewnymi”. Skupiamy się na ukazaniu jak najgorszego wizerunku siebie, robimy wszystko, by odstraszyć innych i faktycznie utożsamić się z naszą „przykrywką”. Ludzie zaczynają nas unikać, bo przecież nielicznych tylko fascynują złośnicy i agresorzy – i to też przez chwilę, głównie z czystej ciekawości kim są i czemu właśnie tak się zachowują. Bliscy, znajomi nie zdają sobie sprawy z tego, iż za złością i agresją ukrywamy własne słabości, obawy, swoją samotność, być może także krzywdę. Jesteśmy odrzucani, odtrącani i wracamy do punktu wyjścia – znów sami. Jeżeli świadomie próbujemy zachęcić innych do kontaktu z nami poprzez celowe zniechęcanie ich swoją postawą i zachowaniem, powinniśmy zacząć od zmiany siebie i przemyślenia całej sytuacji.

Poznaj swojego wroga

Jeżeli czujesz się osamotniony/a, nie załamuj się od razu, tylko spróbuj zapoznać się z przyczynami własnej samotności. Zastanów się dlaczego tak się czujesz, dlaczego tak jest, co z Tobą nie tak? Pamiętaj, że możesz się nauczyć żyć z własną samotnością, doceniać ją, a nawet wyciągać z niej pozytywną siłę i dobre wnioski. Nie musisz od razu kryć się za murem złości i agresji. Często staramy się pokazać światu jacy zepsuci jesteśmy, mając nadzieję, iż rozpoznają w naszych atakach i nerwach wołanie o pomoc. To działa zupełnie inaczej. Ludzie od nas odchodzą, boją się takich gniewnych i wiecznie „skwaszonych” twarzy. Spróbujcie zapanować nad emocjami, przemyśleć stan swojej samotności. Jeśli samotność łączy się z Waszą nieśmiałością, postarajcie się ją jakoś przełamać, wyjść do ludzi. Jeżeli boicie się od razu wyjść do obcych, nieznajomych osób, spróbujcie poznać kogoś w Internecie. Dobrym miejscem na spotkanie swojej bratniej duszy jest serwis samotneserca.pl. Tu pokonasz swoją samotność na zawsze i poznasz sympatycznych i przychylnych Tobie ludzi.

Czasami wystarczy rozmowa z kimś obcym, aby nasze samopoczucie się poprawiło, abyśmy przestali być samotni. Pamiętajcie, że stan osamotnienia zależy głównie od Was. Liczne przykre sytuacje życiowe, w wyniku których zostajemy sami, to nie wszystko. W dużej mirze sami wybieramy samotność – świadomie, czy nie, godzimy się na nią i nie tyle nie potrafimy, co nie chcemy jej zaradzić. Pamiętajcie również, iż samotność nie musi być zła. Czerpcie przyjemność i naukę z samotnych dni, nocy. Realizujcie siebie i swoje marzenia. Będziecie szczęśliwsi i spełnieni, a wtedy inni zaczną Was zauważać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.